Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alkohol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alkohol. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 czerwca 2012

Strawberry Pink Drink

Zastanawiacie się pewnie czasem, co decyduje o sukcesie (lub jego braku) organizowanych samodzielnie imprez. Oczywiście nie ma na to prostej odpowiedzi, ale pewne jest, że fama o dobrych drinkach jest w stanie znacząco podnieść frekwencję. Na mojej ostatniej imprezie gościły nie lada osobistości, o czym świadczy załączona fotografia. Obie zadeklarowały, że wpadły na drinczka.
Dziś więc napiszę, lakonicznie, bo inaczej się nie da, o moim nowym odkryciu. Spróbujcie, może do was też przyjdzie ktoś ciekawy.


SKŁADNIKI:
- dojrzałe, bardzo słodkie truskawki
- tzw. ruski szampan
- ewentualnie lód

WYKONANIE:
Truskawki myjemy i obieramy z szypułek. Chłodzimy w lodówce kilka godzin. Szampana też chłodzimy.
A potem miksujemy składniki. Z lodem lub bez, według uznania. Proporcje też wg uznania, ale możecie zacząć od objętościowego pól na pół. Miksujemy tak, żeby widoczne były jeszcze drobniutkie cząstki owoców.

niedziela, 26 czerwca 2011

Poncz pinacoladowy

Ten poncz to jest w ogóle legenda, może nawet więcej niż jedna. W różnych miejscach można przeczytać o niskoalkoholowym ponczu i to właśnie o ten poncz chodzi. Przepis zawdzięczam Ewelinie, a komu ona - nie wiem. Wymaga on niestety droższych składników, ale zdecydowanie jest wart swojej ceny.

SKŁADNIKI:
0,7 l czystej wódki (np. Wyborowa)
0,5 l rumu kokosowego (np. malibu) 
ananas w puszce (owoce i zalewa)
1 l soku bananowego
1 l soku ananasowego
1 l soku brzoskwiniowego
owoce do pływania w ponczu, np. cytrusy, banan, owoce egzotyczne
lód


WYKONANIE:
Przygotowujemy naczynie na poncz. Wszystkie napoje dobrze chłodzimy, wręcz zmrażamy. Kiedy soki zaczną zamarzać w swoich kartonach, to spoko. Ananasa z puszki miksujemy na papkę. Przygotowujemy plasterki/kawałki owoców do pływania, powinno być ich dość dużo, tak, aby pływały po całej powierzchni naczynia. Do naczynia wlewamy alkohole oraz soki (w tym zalewę z ananasa, trzeba tylko pilnować, żeby nie stała w puszce i przelać tuż po otwarciu, bo nabierze paskudnego puszkowego posmaku). Dodajemy zmiksowanego ananasa. Mieszamy, próbujemy. Można dodać trochę mniej lub więcej wódki, żeby uzyskać pożądaną moc ponczu. Polecam jednak tę moc oceniać po działaniu, a nie po smaku, bo ten może być zwodniczy. W tym ponczu wódki, jak to się mówi, nie czuć. Schładzamy razem jeszcze trochę, aby smaki się przegryzły. Przed podaniem wrzucamy owoce i ewentualnie lód (można do szklanek). Stawiamy poncz na imprezie i zbieramy komplementy :)

Poncz lemoniadowy

Kiedy już zrobimy lemoniadę (która nawiasem mówiąc jak balsam działa dzień po eksperymentach z cięższymi drinkami) możemy pokusić się o zrobienie ponczu. Poncze są super, bo fajnie wyglądają i jeśli do tego dobrze smakują to stają się hitem każdej imprezy. Ten będzie z gatunku najprostszych, ale pomaga zużyć podróbki martini, które namnożyły się w lodówce po poprzednich imprezach.
Misa na poncz


SKŁADNIKI:

- martini bianco (może być podróbka)

- lemoniada
w proporcji 1:1
- plasterki cytryny i limonki do dekoracji
- liście mięty (opcjonalnie, choć powiem, że warto)
- lód


WYKONANIE:
Bez niespodzianek: w odpowiednim naczyniu mieszamy oba składniki. Podajemy schłodzony. Wrzucamy plasterki cytrusów, żeby sobie pływały, a także liście mięty, jeśli takowe mamy. W ogóle to polecam posadzić sobie miętę w ogródku - rośnie latami, wymagań specjalnych nie ma, a to taki fajny dodatek. Tylko nie próbujcie sadzić mięty ze stoiska z ziołami w supermarkecie, bo to nie przejdzie. No, w każdym razie, podajemy z lodem. Lód można wrzucić od razu do misy, ale rozsądnie, żeby zbytnio nie rozcieńczył ponczu.